KOCHAM CIASTECZKA, ale dbam też o Twoje bezpieczeństwo. Więcej o ochronie danych przeczytasz TUTAJ. Klikając Akceptuj, wyrażasz zgodę na używanie ciasteczek w celu usprawnienia korzystania z witryny.

Co najlepszego zjadłam w 2025? Podsumowanie 2025 cz.1

Co najlepszego zjadłam w 2025? Podsumowanie 2025 cz.1

Wow! – to słowo najlepiej podsumowuje mój 2025 rok. Dużo pracy, zarówno zawodowej, jak i tej po godzinach, i mnóstwo ciekawych doświadczeń, kulinarnych i nie tylko. Mój rok smakował bezą, masłem orzechowym i kluskami leniwymi!

Książki

Co to był za rok! Zmiany w pracy, zmiany w życiu! Z pewnością skończyłam go wyczerpana, ale i… zadowolona. To pierwsza część podsumowania 2025 – druga pojawi się za tydzień i będzie to rozmowa z kilkoma gośćmi o tym, co działo się w kulinariach, a także o trendach na ten rok. 

Praca, praca, praca

W 2025 pracowałam chyba najwięcej w życiu. A to dlatego, że w styczniu zostałam redaktorką prowadzącą portalu ŁadneBebe.pl, strony o rodzicach dla rodziców. Nie zmieniłam jednak branży na parentingową, a raczej zajmowałam się portalem od zaplecza – pomagałam technicznie, ale też pod kątem SEO. Ta niezwykle wymagająca przygoda trwała cały rok (i nie będzie kontynuowana).

Dodatkowo, cały czas pozostałam redaktorką prowadzącą KUKBUK.pl, gdzie regularnie ukazywały się moje teksty. Pisałam też do papierowych wydań KUKBUK-a i KUKBUK-a Wieczorem – jestem z tego bardzo dumna!

Ten rok przyniósł też kilka spełnionych zawodowych marzeń. Po raz pierwszy miałam okazję poprowadzić swoje własne, autorskie oprowadzanie po wystawie w muzeum. Goście wystawy „Na miejscu i na wynos. Kuchnia warszawska” w Muzeum Warszawy mówili, że było dobrze!

Poza tym, byłam jurorką w dwóch konkursach kulinarnych – pierwszy odbywał się w Rydze i dotyczył najlepszego pairingu wina i deseru, a drugi, w którym udział wzięli kucharze-amatorzy, miał na celu wyłonienie najlepszych dań inspirowanych kuchnią warszawską, które weszły do kart lokali w warszawskiej Hali Koszyki. Dzięki tym doświadczeniom zrozumiałam, jak duże wyzwanie stoi przed krytykami kulinarnymi – wcale nie tak łatwo oceniać jedzenie.

Jednym słowem – nie nudziłam się ani przez chwilę! Zwłaszcza, że w chwilach wolnych od pracy całą uwagę poświęcałam remontowi. Pod koniec 2025 wprowadziłam się do własnego mieszkania, które rzeczywiście wygląda tak jak chciałam – ile godzin spędziłam jednak na szukaniu samych lamp wiem tylko ja. 

Najlepsze jedzenie 2025

W ubiegłym roku wcale nie jadłam w restauracjach tyle, co zawsze. A mimo to, mam swoich mocnych faworytów w tej kategorii. Może wynika to z faktu, że kiedy już do restauracji szłam, to wybierałam takie, które nie zawodzą.

Kolacja degustacyjna w Nucie – staram się co najmniej raz w roku pójść do restauracji z gwiazdką Michelin. W 2025 padło na Nutę. Nie miałam żadnych oczekiwań, bo to jeden z tych lokali, o których nie jest wcale aż tak głośno jak na przykład o dwugwiazdkowej Bottiglierii 1881 czy nagrodzonym po raz pierwszy jedną gwiazdką hub.praga. 

Mogę powiedzieć jedno – było fantastycznie. Kreatywność szefa, ale też umiejętność tworzenia dań, na których widok cieknie ślinka, plus bezbłędna obsługa sprawiły, że to była jedna z najlepszych kolacji w moim życiu. Na stole pojawiła się między innymi pizza (tak, w wersji fine dining!), ale i barszcz czerwony z pieprzową pianką czy wspaniała wołowina. Najpyszniejsze było jednak pieczywo – coś wspaniałego!

Schabowy w Bufecie – w końcu udało mi się odwiedzić krakowski Bufet, czyli drugą po Bottiglierii 1881 restaurację Przemka Klimy. Atmosfera jest tu swobodniejsza, a na stole lądują takie przysmaki jak tłuściutki, idealnie chrupiący schabowy. I oczywiście karpatka na deser.

Makaron we Wschód Barze – znowu Kraków! Na początku roku udało mi się trafić tam na makaron spod lady, niby bolognese, ale doprawione po azjatycku. Zapadł mi w pamięć do tego stopnia, że łzy pojawiają się w moich oczach gdy pomyślę, że nie ma go na stałe w karcie. Natomiast Wschód Bar i tak polecam, bo wszystko tam jest pyszne.

Bread pudding w Łaskawości Tytusa – nie sądziłam, że taki prosty deser może być tak smaczny. W nowym warszawskim wine barze zjadłam bread pudding z kawałkami czekolady i słonym karmelem i to był najlepszy deser ubiegłego roku. Do Tytusa zaglądajcie też na serowe fondue!

Stek i tatar w Yes Butcher! – mięsne dleikatesy połączone z restauracją, ten koncept nie mógł się nie udać. Świetnie zorientowana w temacie obsługa pomoże Wam wybrać mięso na stek i wysmaży go tak jak lubicie. Zachwycałam się tu też świetnym tatarem, który jest mielony przy stoliku – niby kulinarne show, ale smaczne.

Beza w Krzywej 9 – wine bar w Katowicach to nowe miejsce szefa Przemka Błaszczyka, którego dań jestem fanką od dawna. Serwuje tu talerzyki do dzielenia, ale jest jeden deser, którym podzielić się po prostu nie da, tak bardzo jest pyszny. To kultowa już beza z delikatnym kremem, liofilizowanymi owocami i fenkułem. Wybitna rzecz.

Koktajle w Toy Store – katowicki bar typu speakeasy, ukryty za regałem z zabawkami. Piękne wnętrze i smaczne koktajle, także w wersji bezalkoholowej.

A co ciekawego gotowałam w domu? Między innymi kluski! Bardzo potrzebowałam w 2025 comfort foodu. O domowych przysmakach posłuchacie w podcaście!

Najlepsze książki o jedzeniu 2025

Paulina Nawrocka-Olejniczak „Kluski. Teoria i praktyka” – książka, która powinna znaleźć się na półce w każdym polskim domu. Bo przecież kluski to część naszego kulinarnego dziedzictwa! Przygotowanie kopytek, śląskich czy pyz jest łatwiejsze niż się wydaje i ta książka Was o tym przekona. 

Mariusz Mac „1991” – bezkompromisowe i całkiem bezczelne przepisy to jest dokładnie to, co kocham w książkach kucharskich. Mac odwołuje się do czasów swojego dzieciństwa, ale nostalgiczne smaki łączy z inspiracjami z podróży albo po prostu z tym, co akurat ma w lodówce. 

Sachiyo Harada „Wielka księga kuchni japońskiej” – wszystko, co chcecie wiedzieć o japońskim jedzeniu, podane w bardzo przystępnej formie. Ta książka to prawdziwa encyklopedia technik, składników i dań. Dodatkowy plus za doskonałe grafiki i zdjęcia przepisów krok po kroku.

Agata Bachórz, Fabio Parasecoli, Mateusz Halawa „The Pierogi Problem: Cosmopolitan Appetites and the Reinvention of Polish Food” – jak sprawić, by o polskiej kuchni przestano myśleć tylko i wyłącznie w kontekście pierogów i schabowego? Ta książka to refleksja nad dyskursami tworzonymi przez dziennikarzy, influencerów, szefów kuchni i inne osoby związane z kulinariami. Fascynująca!

Gdzie podróżowałam w 2025? O moich ulubionych miejscach posłuchacie w podcaście!

Najlepsze rzeczy 2025

W związku z remontem, w 2025 roku moje ulubione rzeczy to te, które sprawiły, że mieszkanie stało się naprawdę moje. Kolorowe dodatki i praktyczne sprzęty są kwintesencją stylu, który lubię.

Codziennie wchodząc do salonu nie mogę wyjść z podziwu, jak piękny jest stolik kawowy od Delight Stories. Kuleczkowe nogi w kolorze indygo i blat z intrygującym wzorem idealnie wpasowały się w moje wnętrze.

Na kuchennej wyspie stoi z kolei duża misa-patera od marki Byon. Wygląda jak niebieska kryza dawnego szlachcica. Uwielbiam.

Bardzo doceniam też czajnik SMEG z miernikiem temperatury. Wybrałam go wcale nie z miłości do tej marki, ale raczej dlatego, że po przejrzeniu tysiąca czajników ten najlepiej pasował wizualnie do mojej kuchni. A do tego jest metalowy, ma widoczny poziom wody i mierzy temperaturę. Okazał się strzałem w dziesiątkę.

O sprzęcie do raclette myślałam już jakiś czas temu, ale zastanawiałam się, czy rzeczywiście będę z niego korzystać. Tymczasem to imprezowy pewniak! Górny grill podgrzeje warzywa czy chleb, a na dolnych tackach możecie roztapiać aromatyczny ser. Jakie to jest smaczne i szybkie! 

Najlepsze odkrycia 2025

Muszę dodać tę kategorię, bo w ubiegłym roku wprowadziłam do mojego życia dwie relaksujące czynności, które nie mieszczą się w innych działach tego podsumowania. A chcę Wam o nich powiedzieć, bo a nuż ktoś się zainspiruje?

W 2025 odkryłam bowiem komiksy. To dla mnie dobra alternatywa do książek – są równie angażujące, ale lepiej sprawdzają się, gdy jestem zmęczona. Przeczytałam między innymi świetnych „Strażników” Alana Moore’a, cykl „Hrabstwo Harrow”, inspirowany amerykańskimi legendami (mój faworyt, kocham tę kreskę, a właściwie kilka różnych kresek, bo rysownicy się zmieniają) czy pastisz na średniowieczne opowieści „Donżon”. Polecam!

Totalny relaks i odcięcie od rzeczywistości zapewniły mi natomiast… miniaturki. Nie, nie robię ich od zera, broń boże! Jestem za to prenumeratorką kolekcji DeAgostini Dom Muminków. To oznacza, że co miesiąc dostaję paczkę z elementami do złożenia – po około dwóch latach powstanie w pełni umeblowany domek. Wiem jak to brzmi, ale to naprawdę nie jest dla dzieci – poziom skomplikowania czasami frustruje! Wpadłam też po uszy w świat book nooków. Złożyłam jeden, dwa pozostałe czekają na swoją kolej.

Plany na 2026

Tak, nadal myślę o drugim podcaście. Ale w notatkach odnośnie planów zapisałam sobie tylko dwa słowa – regularność i oddech. Mam więc nadzieję na regularne podcasty na Pożywce i wzięcie głębokiego oddechu – w tym roku naprawdę zwalniam.

Po 2025 zdecydowanie zdałam sobie sprawę z jednego – nie ma czegoś takiego jak spokojny rok. Patrząc na moje poprzednie podsumowania, widzę, że zawsze coś się dzieje. Może więc zamiast życzeń spokoju, warto to odwrócić i na 2026 życzyć sobie wewnętrznego balansu i podchodzenia ze spokojem do tego co wokół? Niech tak będzie! 

Może Cię też zainteresować