KOCHAM CIASTECZKA, ale dbam też o Twoje bezpieczeństwo. Więcej o ochronie danych przeczytasz TUTAJ. Klikając Akceptuj, wyrażasz zgodę na używanie ciasteczek w celu usprawnienia korzystania z witryny.

Figi, masło i srebro: inspiracje #8

Figi, masło i srebro: inspiracje #8

Perfumy pachnące jak figi w słoneczny dzień, restauracja z gwiazdkowym potencjałem i viralowe przepisy – ostatnie miesiące obfitowały w fantastyczne smakołyki i przyjemności. Czas na kolejny odcinek podcatu z serii Inspiracje!

Fenomeny Kulinarne

Ten zapach sprawia, że czuję jakbym stała pod drzewkiem figowym. Niektóre owoce już dojrzały i pachną słodkim jak syrop sokiem. Inne są jeszcze całkiem zielone. Słońce przebija się przez liście, a wiatr sprawia, że zapach jest wszechobecny.

Co tak pachnie zapytacie? A perfumy, które ostatnio pokochałam. Ten odcinek inspiracji będzie bowiem o małych luksusach dnia codziennego.

W inspiracjach #8 mówię m.in. o:

🟣 perfumach figowych
🧈 książce o maśle
🌯 domowym kebabie
🍽️ talerzach na ścianę

…i polecam Wam moich innych ulubieńców!

Figi i owoce morza

Perfumy, o których piszę to Fig Infusion od Essential Parfumes. Francuska niszowa marka perfum tworzy zapachy, które zapadają w pamięć. Mam od nich także perfumy Bois Imperial – świeże, drzewne, bardzo intrygujące. Ale o tym, jak to się stało, że wybrałam akurat ten flakon musicie posłuchać w podcaście, bo to żywy dowód na to, że nie ma przypadków!

Perfumy figowe – mój zapach lata!

Perfumy kupiłam podczas pobytu w Pszczynie. A byłam tam nieprzypadkowo, bo na zaproszenie restauracji Steampunk. To finediningowy lokal, znajdujący się w kompleksie Wodna Wieża. Zaskoczyła mnie dbałość o każdy, najmniejszy nawet detal. Zarówno jeśli chodzi o utrzymany w steampunkowym klimacie wystrój, jak i menu. Podczas degustacji najlepsze okazały się dania z rybami i owocami morza. Makaron z przegrzebkami i kawiorem na długo zostanie w mojej pamięci. Liczę na to, że restauracja znajdzie się w tegorocznej edycji przewodnika Michelin! Kto wie, może nawet z gwiazdką?

Makaron z przegrzebkami i kawiorem w restauracji Steampunk

Kebab i ciasto cytrynowe

Na zaproszenie wpadłam również do warszawskiej restauracji Alina w Galerii Zachęta, żeby spróbować nowego wiosennego menu. Kule pyz nadziane bobem na ziołowym sosie czy ziemniaczki z ziołami na bryndzy były wspaniałe! Bardzo smakował mi też matias na kremie chrzanowym. Gwiazdą wieczoru była jednak kapusta stożkowa z maślankowym sosem – kwaskowa, słodka, umamiczna, cudowna! To domowa kuchnia, bazująca na polskich klasykach w nowej, ciekawej odsłonie.

Bowl z przepisu Mariusza Maca wszedł na stałe do mojego repertuaru

A co gotowałam w domu? Na moim stole pojawił się między innymi viralowy kebab, bowl z przepisu Mariusza Maca i ciasto cytrynowe earl grey od Rozkosznego. Posłuchajcie w podcaście, dlaczego właśnie te dania mnie zachwyciły!

Najlepsze ciasto cytrynowe od dawna

Masło i kakao

Pachnące cytrynami ciasto skojarzyło mi się z ciastem pieczonym przez bohaterkę książki „Masło” Asako Yuzuki. To znakomita rzecz, nie tylko ze względu na wciągającą fabułę. Akcja dzieje się w Japonii – dziennikarka chce przeprowadzić wywiad z więźniarką, oskarżoną o zlikwidowanie swoich partnerów. Siedząca za kratkami kobieta jest smakoszką, a jedzenie stanie się dla niej elementem manipulacji, w którą sprytnie wciągnie dziennikarkę. Ta książka świetnie radzi sobie ze zmysłowymi opisami potraw – dawno nie czytałam czegoś, co tyle miejsca poświęcałoby smakowi.

Polecam Wam również nową serię „W kuchni z Kieżunem”. Bartek Kieżun tym razem proponuje nie przewodniki, a książki z przepisami. Ukazały się już „Mąka górą!” o śródziemnomorskich wypiekach, „Włosi robią to lepiej” z recepturami na włoskie klasyki i „Zielonym do góry!” o daniach roślinnych.

A tym, którzy zawsze chcą wiedzieć o jedzeniu więcej, szczerze rekomenduję książkę Rowana Jacobsena „Dzikie kakao”. To reportaż o czekoladzie i podróż przez dżunglę do jej źródeł. Autor rozmawia z niszowymi producentami tabliczek z dzikiego kakao i szuka alternatyw dla przemysłowej produkcji czekolady, która nikomu nie służy – ani nam (bo smak jest bardzo jednowymiarowy), ani rolnikom (bo płaci się im za mało), ani środowisku (lasy są wycinane pod plantacje). Fascynująca lektura.

Mały akcent, a robi robotę – srebrny kieliszek

Miłość i awantura

Dawno nie oglądałam tak dobrego serialu, jak „The Pitt”. Drugi sezon w niczym nie ustępuje pierwszemu. 15-godzinna zmiana lekarzy rozłożona na 15 odcinków jest pełna napięć i niełatwych emocji. Realizm potrafi przytłoczyć, ale jest to świetny serial.

Na drugim biegunie serialowych rozrywek jest „Z Belfastu do nieba”. Czysta komedia, w której trzy przyjaciółki próbują rozwikłać zagadkę zniknięcia czwartej z nich. Zabawne i dobrze zagrane.

Nadrobiłam także pierwszy sezon „The Beef”, po to żeby obejrzeć drugi – mimo, że historie są zupełnie osobne i nie mają ze sobą nic wspólnego. Fabuła obydwu sezonów kręci się jednak wokół konfliktu, tytułowej awantury, który narasta niczym kula śnieżna, by efektownie eksplodować w finale.

Po 10 latach postanowiono też nakręcić drugi sezon serialu „The Night Manager” z Tomem Hiddlestonem. Jest może bardziej brutalny niż pierwszy, ale nadal znakomity. Starcie między agentem wywiadu a handlarzem bronią ogląda się na jednym oddechu.

Więcej luzu (i nudy) znajdziecie z kolei w serialu „Love story”. Historia Johna Kennedy’ego i Carolyn Bessette jest fascynująca i tragiczna. Serial natomiast okazuje się niezwykle pretensjonalny, no chyba że nieco przymkniemy oko i damy się porwać najgorętszemu romansowi lat 90.

No świetna gra, świetna!

Gry i talerze

W ostatnich miesiącach grałam też w dwie świetne gry planszowe. To gry logiczne, z ciekawymi, fabularnymi zagadkami, takie które naprawdę dają satysfakcję. W grze „Pandora’s Legacy” najpierw układamy puzzle, a później na tej „planszy” rozwiązujemy łamigłówki, natomiast w „Ministry of Lost Things” musimy odnaleźć zaginioną… skarpetkę, przechodząc przez szereg niełatwych zagadek. To nie są gry dla dzieci – są po prostu za trudne. Ale! Można w nie grać w kilka osób, bo to gry kooperacyjne.

W kontekście gier muszę jeszcze wspomnieć o książce „Dungeon Crawler Carl” Matta Dinnimana. Jak sama nazwa wskazuje odnosi się ona do gier typu dungeon crawler. To historia Carla i jego kotki, Królewny Pączuś, którzy po apokalipsie trafiają do lochu, w którym mają walczyć z potworami, doskonalić umiejętności i przechodzić na kolejne poziomy. Czysta rozrywka, śmiałam się w głos.

Ta książka idealnie wpasowuje się w moje postanowienie na ten rok, by robić więcej rzeczy, które nie mają żadnego innego celu poza rozrywką. Nie muszą być rozwojowe, potrzebne do pracy, i tak dalej. A mam na to ostatnio dużo więcej czasu, bo… nie pracuję już na stałe w KUKBUK-u. Nadal współpracuję jednak z redakcją przy różnych projektach – moje teksty znajdziecie zarówno na stronie, jak i w najnowszym wydaniu magazynu.

Talerze od Funny Plates na ścianie – wizualizujcie sobie to!

I  last but not least – zaczęłam zbierać już nie tylko bombki, ale także inne rzeczy w kształcie jedzenia. Takie jak na przykład talerze z ceramicznym jedzeniem od marki Funny Plates. O nich również więcej opowiadam w podcaście.

Mam nadzieję, że znajdziecie wśród inspiracji coś dla siebie – cieszcie się wiosennym czasem!

Może Cię też zainteresować